Zestaw do konturowania Lili Lolo od Costasy

Zestaw do konturowania Lili Lolo od Costasy

 

Jestem...Ciężko w to uwierzyć ale udało mi się w końcu znaleźć chwilę na napisanie kolejnego postu. Za żadne skarby nie mogę odnaleźć się po urlopie. W pracy dużo pracy, wracam zmęczona i pierwszą rzeczą na jaką mam ochotę to spanie, a przecież obowiązki domowe czekają.... Dodatkowo miałam zrobione setki zdjęć produktów, które chciałam zrecenzować. Nie wiem co się stało ale większość zdjęć jakie miałam na telefonie została usunięta. Musiałam zrobić nowe. Całe szczęście, że ocalały te z Bułgarii, bo nie miałabym żadnej pamiątki. Mam pecha w tym miesiącu, mam nadzieje, że październik okaże się łaskawszy...


Dzisiaj recenzja ostatniego już produktu, jaki otrzymałam od producenta Costasty a jest to zestaw do konturowania Lili Lolo. O konturowaniu pisałam Wam jakiś czas temu, dodam, że trening czyni mistrza i idzie mi co raz lepiej :) Oczywiście takiego zestawu nie używam na co dzień, konturowanie zajmuje mi trochę czasu więc "bawię się w to" tylko na weekendach. 


Zestaw do konturowanie Lili Lolo to paletka dwóch odcieni: kremowego i brązowego. Oba kolorki będą świetnie wyglądały na każdej buzi. Bronzer ma ciepłą tonację, nie jest pomarańczowy. Pięknie podkreśla kości policzkowe mojej opalonej bułgarskim słońcem buzi. Rozświetlacz pięknie rozjaśnia buzię, nadając jej elegancji. Warto podkreślić, że oba odcienie mają matowe wykończenie, nie świecą się, nie osypują, nie podkreślają suchych skórek, nie wchodzą w załamania. 


Mini paletka do konturowania, myślę, że przypadnie do gustu każdemu. Może się na niej uczyć bez szpetnego efektu na twarzy ale też ładnie wykonturować buzię wedle uznania. Efekt na buzi utrzymuje się cały dzień. Warto dodać, że bronzer jak i rozświetlacz są wolne od zapachu i talku a także odpowiednie dla wegan. Cena: 90,90 za 10 g. Poniżej standardowo przedstawiam efekt przed i po. Świeciło słoneczki więc efekt na buzi może być też mało widoczny, w realu było delikatnie ciemniej. 






CO ZUŻYŁAM I WYRZUCIŁAM W SIERPNIU?

CO ZUŻYŁAM I WYRZUCIŁAM W SIERPNIU?


Wrześnie dopiero się zaczął a tak naprawdę minęło już 12 dni... Kiedy ten czas ucieka? Wczoraj widziałam spadające liście z drzew... ech :( Nie lubię jesieni, jest to bardzo smutna pora roku, chyba najgorsza dla mnie... Dzisiaj przestawię Wam produkty, które zużyłam w ostatnim miesiącu. Myślałam, że nie będę miała co pokazywać a tu o dziwo, trochę się tego nazbierało.


Tym razem w denku aż 3 różne lakiery do włosów. Dlaczego? Przyczyną tego, jest to, że nie umiem używać jednego i tego samego produktu od początku do końca. Np. w mojej łazience stoi 6 szamponów, kilka odżywek i masek o żelach już nie wspomnę. To samo było z lakierami :)


SAYOSS | Lakier do włosów - dobrze utrwala na cały dzień, wystarcza nie wielka ilość aby uzyskać piękną czuprynę, nie pozostawia białego nalotu, nie skleja. Jak dla mnie naj :)

WELLAFLEX | Lakier do włosów - lakier utrwala bardzo delikatnie i nie na długo. Dla osób, które nie lubią lakierów ale od czasu do czasu chcą delikatnie spryskać włosy. 

TAFT| Lakier do włosów - produkt, który występuję w każdym moim denku. Lubię go ale nie wiem czy nie zrezygnuję z tego lakieru na lakier Sayoss.


CAMELEO | Farba do włosów - wiązałam z nią spore nadzieje, jednak się przeliczyłam. Po zmyciu tej farby myślałam, że dostanę zawału :D ale o tym w oddzielnej recenzji, która niebawem.... :)

CAMELEO | Płukana do włosów - w połączniu z maską daje bardzo fajny biało - niebieski odcień na włosach. Nie jedna osoba pytała, co zrobiłam, że mam takie ładne włosy a to zasługa tej płukanki (z tym, że nie płuczemy włosów, płukankę można też nakładać inaczej i efekt jest dużo lepszy)

L'Oreal | Eliksir do włosów - czytając pozytywne recenzje na blogach, kupiłam. Na wiem czy to wina moich włosów czy eliksira. Produkt z moją czupryną nie robił nic a wręcz przeciwnie po jego zastosowaniu miałam wrażenie jakby były one suche, tępe i nie odżywione. Eliksir ułatwia rozczesywanie. 


LA ROCHE-POSAY | Krem myjący - markę znam ale nie zawsze co drogie jest dobre. W tym przypadku jestem bardzo zadowolona. Kremu używałam od lutego i zdenkowałam go dopiero w sierpniu. Wydajność ogromna a do umycia ciała wystarczy nie wielka ilość. 70 zł na pół roku, to wychodzi 10 zł miesięcznie. Uwierzcie, że warto. Świetny nawilżacz. Recenzję pisałam tu: RECENZJA - KLIKNIJ TUTAJ!

SATIN CARE | Żel do golenia - nie wiem tak naprawdę co wymagać od żelu do golenia, chyba tylko tyle aby nie podrażniał. Wersja aloesowa wypada świetnie. Pozostałe nie.

NIVEA BABY | Mleczko nawilżające - po bułgarskim słońcu ciężko było zregenerować skórę. Pentanole nie pomagały, na poparzoną skórę. Takie mleczko dla dzieci sprawdziło się bardzo dobrze. Nawilżyło, odżywiło i pomogło przejść przez najgorsze chwile... :)


GARNIER | Płyn micelarny - mój faworyt, ulubieniec. Po prostu moje cudeńko. Świetnie zmywa makijaż, nie podrażnia, nie wysusza. Radzi sobie z kosmetykami wodoodpornymi. Ciekawa jestem czy trafię na płyn, który zastąpi mojego Garniera.

NAOBAY | Krem do twarzy - otrzymany w jednym z boxów. Krem ma cytrusowy zapach, lekką konsystencję, szybko się wchłania. Jak dla mnie rewelacja.

BIAŁY JELEŃ | Płyn do higieny intymnej - używam od lat i nie zamienię go na żaden inny. Jak dla mnie najlepszy. Koniecznie: kozie mleko.


REVLON | Podkład do twarzy - najlepszy podkład jaki miałam. Jest tani, nie wysusza buzi, matuje na cały dzień. Nie jest specjalnie lekki ale ciężki też nie jest. Lubię ;)

KOLASTYNA | Krem ochronny - w Bułgarii filtr 50 to zdecydowanie za mało ale nie ukrywam, że gdyby nie ten filtr wrócilibyśmy z poparzeniami.

ZIAJA | Krem łagodzący - taka tubka wystarczyła mi na dwa dni. Skóra piekła, krem łagodził pieczenie ale nie na długo. Stąd może tak mała jego wydajność.



FITOMED | Maseczka - Peeling - jeden z lepszych produktów jakie miałam. Po użyciu tej maski skóra była gładziutka i miękka jak pupcia niemowlaka. Pełną recenzję znajdziecie tu: RECENZJA! - kliknij tutaj!

PROKUDENT | Pasta do zębów - pasta mojego syna. Nie była zła ale są lepsze np. Ziaja Coca Cola - dziecko chętniej myje zęby :)

FLORALYS | Chusteczki nawilżane - chusteczki były okej do pierwszego otwarcia, potem wszystko wywietrzało i mogłam je tylko używać jako zwykłych chusteczek. Nie polecam.

BIOSILK | Jedwab - takie małe opakowanie a wystarcza na conajmniej miesiać. Pięknie pachnie, odżywia końcówki. Jestem na TAK :)

E-NATURALNE | Serum - uwielbiam wszelkiego rodzaju sera, świetnie działają na moją buzię. To zaliczam do godnych polecenia. Pełna recenzja tu: RECENZJA! - Kliknij tutaj!

Cienie do brwi EYEBROW SET_Revers Cosmetics

Cienie do brwi EYEBROW SET_Revers Cosmetics


Marka Revers Cosmetics prężnie się rozwija i całkiem nie dawno poszerzyła swój asortyment o nowe kosmetyki. Jakiś czas temu pisałam wam o kredce do brwi - Kliknij tutaj! Teraz przyszła kolej na cienie do brwi. Zapraszam na recenzję ;)


Czym się różnią cienie od kredki? Na pewno formą nakładania i intensywnością kolorów. W paletce od Revers Cosmetics mamy wosk + 3 cienie. Na początku wyrównujemy brwi woskiem, nadajemy im ładny kształt a następnie malujemy. W opakowaniu znajduje się również aplikator. Z jednej strony znajduje się pacynka a z drugiej pędzelek. Cienie mają zbitą, twardą konsystencję. Występuję w 4 różnych odcieniach, ja wybrałam N01, dla blondynki chyba najlepsza. 


Malowanie brwi zawdzięczam blogowaniu. Nigdy nie malowałam tej części twarzy, miałam wrażeni, że to oszpeca. Gdy otrzymałam swoją pierwszą kredę, nie wiedziałam jak jej używać. Dzisiaj delikatnym brązem codziennie podkreślam swoje brwi. Mam wrażenie, że dzięki temu kosmetykowi twarz staje się wyraźniejsza i ładniejsza. Testując paletę od Revers Cosmetics, nie miałam już większych problemów, no może z trzymaniem pędzelka ale to jest do wypracowania. Efekt jaki uzyskałam przedstawiam poniżej. Po lewej brew pomalowana a po prawej nie. Jak dla mnie rewelacja. Co prawda na codzienny makijaż troszkę za mocno ale na weekendowe wyjścia będzie idealnie. Cienie na brwiach trzymają się cały wieczór. Zmywałam je płynem micelarnym. Cena: 12 zł.


Znacie markę Revers Cosmetics? Lubicie ich kosmetyki? Ja jestem pozytywnie zaskoczona, że tak tanie produkty mogą być na prawdę dobre.




 



Zestaw do konkurowania twarzy PURE MINERAL CONTOUR

Zestaw do konkurowania twarzy PURE MINERAL CONTOUR


Konturowanie twarzy...Temat, który od zawsze był mi obcy. Używam różu, bronzera na co dzień ale nakładam je tylko na kości policzkowe. Nie mam potrzeby obniżenia/unoszenie czoła, wyszczuplanie nosa itp. Jak sprawdził się kosmetyk, którego nigdy nie używałam? Jak go ocenić? Zapraszam na recenzję. 


Na czym polega konturowanie. Jasne odcienie uwypuklają części twarzy i rozjaśniają cienie pod oczami. Ciemnymi kolorami maskujemy, chowamy niedoskonałości. Czyli np. mając gruby nos, chcemy go wyszczuplić. Jasny kolor idzie na gorę a ciemny na boki. Gotowe.


Jeśli mamy problem z dobraniem odpowiedniego kosmetyku do danej części ciała, producent przychodzi nam z pomocą i z tyłu na opakowaniu znajdziemy twarz wraz z poszczególnymi kosmetykami i zaznaczonymi miejscami na buzi. 


Konturowanie twarzy wymaga sporo pracy. Nie wiem czy jest to mój brak doświadczenia czy po prostu tak jest. Sporo się namęczyłam zanim osiągnęłam pożądany efekt. Jak na pierwszy raz myślę, że nie było źle. Zestaw do konturowania od Revers Cosmetic kolor 03, zachowany jest w ciepłych odcieniach. Jak dla mojej spalonej słońcem buzi, kolor idealny. 


W palecie znajdziemy bronzer, rozświetlasz i róż. Pigmentacja jest delikatna, dla osób początkujących jest to ogromny plus. Możemy na spokojnie zbadać swoją buzię, poznać jej mapę, poeksperymentować. Mając mieszaną cerę, bałam się używać rozświetlacza ale przy testowaniu tej paletki zmieniłam zdanie i produkt wygląda naprawdę świetnie. Poniżej przedstawiam Wam zdjęcia z użyciem paletki ale jak to zdjęcia, nie do końca odzwierciedlają cały efekt. Na pierwszy - rozświetlasz, na drugim bronzer i róż. Cena: ok 8 zł. 





Szampony przeciwłupieżowe marki Healing od Catzy of Poland

Szampony przeciwłupieżowe marki Healing od Catzy of Poland


Na początku wakacji wzięłam udział w akcji "Poczuj Moc zdrowych i pięknych włosów". W ramach współpracy otrzymałam dwa szampony przeciwłupieżowe od marku Catzy. Firmy nie znałam, myślałam, że jest nowa na rynku. Okazało się jednak, że produkty tej marki istnieją na rynku od bardzo dawna a ich gama jest bardzo rozbudowana. 


Czerwony szampon przeznaczony jest do pielęgnacji włosów normalnych. Aktywną substancją czynną jest pirytionian cynku w stężeniu 1%, który ma działanie przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze. Hamuje rozwój szkodliwych patogenów. Szampon Healing starannie oczyszcza skórę głowy i eliminuje łupież. Jest delikatny. Działa kojąco na skórę głowy. Posiada właściwości przeciwłupieżowe oraz pielęgnacyjne. Dodaje włosom blasku, miękkości i puszystości. Szampon przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji, aż do uzyskania efektu kuracji. Ma przyjemny migdałowy zapach. 


Zielony, ziołowy szampon przeciwłupieżowy Healing to szampon przeznaczony do mycia włosów przetłuszczających się z łupieżem. Działa przeciwbakteryjnie, wzmacniająco i oczyszczająco. Hamuje nadmierne wydzielanie sebum. Posiada właściwości oczyszczające, eliminuje łupież. Zmniejsza świąd i działa łagodząco na owłosioną skórę głowy. Nadaje włosom miękkości i blasku. Aktywną substancją czynną jest pirytionian cynku w stężeniu 1%, który ma działanie przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze. hamuje rozwój szkodliwych patogenów. Receptura szamponu wzbogacona jest w ekstrakty ziołowe z rozmarynu, brzozy, pokrzywy i rumianku. które zmniejszają przetłuszczanie się włosów. Szampon przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji, aż do uzyskania efektu kuracji. Ma przyjemny migdałowy zapach. 


Szampony zapakowane są w kartonowe pudełeczka. Opakowania wykonane są z miękkiego plastiku. Zapach słodki i bardzo przyjemny. Konsystencja gęsta, dobrze rozprowadza się na włosach. 

Łupież miałam raz w życiu. Był to moment kiedy z braku szamponu umyłam włosy żelem do ciała mojego chłopaka. Pamiętam ten dzień jak dzisiaj. Białe płatki leciały z głowy i zanim się go pozbyłam minęło prawie 2 tygodnie. Pomyślałam, nigdy więcej :)

Gdzieś na przełomie kwietnia/maja zaczęła swędzieć mnie głowa, myślałam, że to od lakieru, suchego szamponu, bądź zmiany zwykłego szamponu do mycia włosów. Powoli odstawiałam kosmetyki a głowa swędziała coraz bardziej. Potem zaczęło mi śmierdzieć. Poczytałam w sieci i okazało się, że prawdopodobnie mam łojotokowe zapalnie skóry tzw. "mokry łupież". Chwilę po umyciu włosów czułam nieprzyjemny zapach. Było mi wstyd. Wpadałam w panikę. Zaczęłam szukać pomocy w sieci, wszyscy kierowali mnie do dermatologa. Byłam zapisane na wizytę (czas oczekiwania - 2 miesiące), z apteki przyniosłam jakieś specyfiki. W między czasie otrzymałam szampony od Catzy. Postanowiłam używać ich regularnie. 


Już po 2 tygodniach zauważyłam delikatną poprawę. Włosy pachniały a skóra głowy swędziała mniej. Po miesiącu stosowania mój problem znikł. Mogłam odstawić szampony i cieszy się pięknymi włoskami. Mam jeszcze troszkę w buteleczkach ale teraz stosuję te szampony raz na tydzień - 2 tygodnie, profilaktycznie aby zapobiec powstawaniu łupieżu. Działa. Szampony dobrze oczyszczają skórę głowy i włosy, podczas mycia nie czuję szorstkości. Włosy po wysuszeniu są miękkie, sypkie i gładkie. Oczywiście obowiązkowo odżywka, szampony mogą plątać włosy. Jestem bardzo zadowolona z tych szamponów, z pewnością na stałe zagoszczą w mojej łazience. Cena: ok 15 zł.


Jeśli chcielibyście zapoznać się z asortymentem marki Catzy, zostawiam poniżej link. Może ktoś z Was używał przeciwłupieżowych szamponów Healing? Jakie są Wasze wrażenia?