11/03/2016

Serum na zniszczone końcówki Advance Techniques Avon

Jesień, pora roku, która nie sprzyja moim włosom. Jednego dnia mocno się przetłuszczają a drugiego puszą. Końcówki są mocno zniszczone pomimo tego, że od dawien dawna używam tych samych produktów. Ech.. trzeba jakoś przemęczyć się z tą pogodą. Wyłączając zapachy, zazwyczaj nie zamawiam kosmetyków z Avonu. Nie przekonują mnie. Ostatnio jednak wpadł w moje łapki katalog więc postanowiłam się skusić. Zamówiłam serum na zniszczone końcówki Advance Techniques.


30 ml serum znajduje się w szklanej butelce z pompką, która przez cały czas użytkowania działa popranie. Wystarczy nacisnąć raz aby wydobyć odpowiednią ilość produktu. Dodatkowo wszystko znajduje się w kartoniku, na którym znajdziemy m.in. krótką informację o zawartości oraz skład.



Serum jest bezbarwne, ma dość oleistą i rzadką konsystencję. Dobrze rozprowadza się na włosach. Pachnie bardzo ładnie ( nie wiem do czego mogę porównać zapach ale musicie mi wierzyć na słowo), zapach utrzymuje się na włosach nawet do kilku godzin. Jest jednak minus, wraz z piękną wonią czujemy również alkohol, który na szczęście szybko się ulatnia.


Ogólnie to nie wiem od czego jest to serum bo na pewno nie od nawilżania, odbudowy i odżywiania końcówek z taką dawką alkoholu w składzie. Stosowanie produktu codziennie nie wchodzi w grę ponieważ uzyskamy efekt inny niż zamierzone. Włosy będą się puszyły. Trzeba też pamiętać aby nie nakładać serum na całą długość, bo wtedy to już katastrofa. Pushup gwarantowany. Plusy jakich możemy się doszukać to wcześniej wspomniany zapach, nabłyszczenie włosów i ich wygładzenie. Ogólnie jestem zwiedzona i z pewnością nie kupię go ponownie. Cena: 10,99 zł.

54 komentarze:

  1. Dawno temu go miałam, niestety sklejał moje włosy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może za dużo nakładałaś?

      Usuń
  2. Wydaje mi się, że kiedyś go miałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba Cię nie zachwycił skoro nie pamiętasz :P ?

      Usuń
  3. kiedyś stosowałam i był w miare

    OdpowiedzUsuń
  4. ja też nie sięgnę po to serum :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bo Avon to jest meeega szajs. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie również się nie sprawdziło :( Ale fakt, zapach ładny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że chociaż ładnie pachnie ;)

      Usuń
  7. mam ! używam! uwielbiam! blog zaobserwowany :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja nie lubie kosmetyków Avon...Cena nie duża ale czy jest sen kupować i testować na swoich włosach jak nie działa ??? Może kiedyś przez przypadek wpadnie w moje dłonie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię wody toaletowe i linię SPA.

      Usuń
  9. Już widzę jaką szopę bym miała po nim :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy mi się nie zdarzyło żebym narzekała na produkty Avonu, szkoda że ty zmarnowałaś na to..włosy i pieniadze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. całe szczęście, że nie było drogie ;)

      Usuń
  11. nie słyszałam o tym serum.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego dawniej był na ten produkt taki szał, szczególnie z tym cudownych składem. Kto w ogóle wpada na pomysł, aby do takiego serum dodawać alkohol, tego nie rozumiem :P.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dawno temu używałam tego serum i na moich włosach całkiem dobrze się sprawdzało.

    OdpowiedzUsuń
  14. dawno nie miałam nic z Avonu... a z tej serii to mam szczotkę do włosów i sobie chwalę:) i jakoś nic mnie nie kusi lata temu miałam jakieś szampony chyba z tej serii ale myślę że dobrze robię omijając serie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda że jest alkohol... Nie lubię za bardzo kosmetyków do włosów z Avonu, ale to serum bardzo chwali moja znajoma...

    OdpowiedzUsuń
  16. kiedyś używałam tego produktu, teraz sięgam po naturalne olejki ;)
    PorcelainDesire

    OdpowiedzUsuń
  17. Pamiętam, jak w liceum używałam go z uporem maniaka :p Obecnie unikam tego typu produktów ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Też raczej nie kupię tego serum ;/

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie lubię produktów do włosów z Avonu.

    OdpowiedzUsuń
  20. Miałam go dawno temu.

    OdpowiedzUsuń
  21. Na końcówki miałam kiedyś Garnier Fructis. Z Avona produkty do włosów mi nie służą.

    OdpowiedzUsuń
  22. używam jej w rodzinnym domu do zabezpieczenia końcówek. zapach mi się podoba, choć jest to przyjemna woń z nutką alkoholu w tle :/

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie miałam go ale jak widać nic nie straciłam :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  24. Nigdy nie miałam tego produktu ;)

    https://sk-artist.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Miałam kiedyś to serum, pamiętam, że całkiem dobrze wypadło :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie miałam go nigdy ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. U mnie się niestety nie sprawdziło . Pozdrawiam :)!

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja też generalnie nie kupuję kosmetyków avon, ale dawno tenu miałam jakieś ich serum bo pompka pasowała do podkładu revlon colorstay :D udało mi się zostać Twoim siedemsetnym obserwatorem :) gratuluję i życzę kolejnych setek! ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie znam za dużo produktów z AVON :)

    Kochana mogę prosić o kliki TUTAJ? Będę wdzięczna :*

    OdpowiedzUsuń
  30. nie kusi mnie i jak widać dobrze

    OdpowiedzUsuń
  31. Dawno już nie miałam kosmetyków z tej serii:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Miewałam to serum i przy moich włosach spisywało się całkiem nieźle choć wydajnością nie grzeszy :)

    OdpowiedzUsuń
  33. nie mialam okazji przetestowac ale jak widac nic nie stracilam :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja z jakieś 7-9 lat temu używałam go bardzo często i byłam z niego zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie zaryzykowałabym z użyciem kosmetyków z Avonu na włosach. Nie za specjalnie im ufam :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Dzięki, teraz będę go unikała :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Bardzo długo stosowałam takie produkty ... Jednak zmieniłam fryzjera, który trochę mi otrzeźwił umysł :) Chociaż ja miło wspominam ten produkt, gdyż uważałam, że świetnie się sprawdza na moich włosach to jednak końcówki rozdwajały się z podwójną siłą.... I tak wiecznie było widać jakbym miała popalone włosy na końcach...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)

Copyright © 2016 The trunk of variety , Blogger